1 2017-08-03 18:40:27Pielgrzymowanie duchowe
CODZIENNY BIULETYN INFORMACYJNY
XXXVII PIESZEJ PIELGRZYMKI PODLASKIEJ NA JASNĄ GÓRĘ

3 sierpnia 2017 r.
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
  1. Serdecznie witamy i pozdrawiamy wszystkich Pątników, którzy w dniu dzisiejszym rozpoczęli pielgrzymowanie. Od dzisiaj dołączyły Grupy 7a, 7b, 7c, część grupy 9a, grupy 9b, 9c, 14a, 14b, 15a.
  2. Codziennie sprawowana jest Msza Święta w intencji wszystkich Pielgrzymów, Pielgrzymów duchowych i Dobroczyńców Pielgrzymki.
  3. Dzisiaj przebyliśmy etap z Wodyń do Żelechowa długości 29 km, przechodząc przez parafie: Stoczek Łukowski i Wilczyska. Nocujemy w Żelechowie. Grupy kolumny bialskiej przebyły etap z Radzynia Podlaskiego do Jeziorzan, długości 36 km, przechodząc przez parafie Borki Radzyńskie, Kock i Poizdów. Nocujemy w Jeziorzanach i Przytocznie.
  4. Korzystając z gościnności mieszkańców, zawsze pamiętajmy o wdzięczności za okazaną dobroć i życzliwość.
  5. Punkty medyczne organizują we własnym zakresie poszczególne Grupy. Prosimy o korzystanie z pomocy medycznej bezpośrednio po przyjściu na nocleg, jeszcze przed Apelem. Przypominamy jednocześnie o wdzięczności za bezinteresowną pomoc Sióstr i Braci ze służby medycznej. W przypadku potrzeby konsultacji Lekarza, prosimy o kontakt z Kapelanem Służby Zdrowia. Służba medyczna przypomina również o konieczności spożycia rano śniadania, używania nakrycia głowy, kremów z filtrem, chroniących przed słońcem oraz o piciu dużej ilości wody. Przypominamy, że pomimo upałów należy zachować odpowiedni strój, zakrywający kolana i ramiona.
  6. Zużyte igły po zabiegach medycznych zbieramy do odpowiedniego pojemnika, a następnie przekazujemy do punktu medycznego celem właściwej utylizacji.
  7. Bardzo prosimy o segregowanie śmieci. Do worków niebieskich wrzucamy plastik (prosimy o zgniatanie butelek), a do czarnych wszystkie inne!!!
  8. We Mszy Świętej uczestniczymy do końca śpiewu Hymnu Pielgrzymki, który znajduje się w Karcie Pielgrzyma (str. 12), nie wychodzimy wcześniej. Korzystamy również ze śpiewników pielgrzymkowych, z których pieśni wykorzystywane są zawsze na liturgii. Przypominamy o zasadzie pielgrzymkowej, iż Służby muzyczne wszystkich grup uczestniczą w oprawie muzycznej Eucharystii i w tym celu gromadzą się 15 minut przed jej rozpoczęciem przy ołtarzu na próbie.
  9. Apel w kościele w Żelechowie o godz. 2100; prowadzi Grupa 9a. Już od godziny 20:30 będzie adoracja Najświętszego Sakramentu prowadzona przez żelechowską młodzież. W tym czasie w konfesjonałach obecni będą kapłani. Zapraszamy do skorzystania z sakramentu pokuty i pojednania, aby móc w pełni otworzyć się na działanie łaski Bożej w pierwszy piątek i sobotę miesiąca odpowiadając na prośbę Matki Bożej z Fatimy i owocnie przeżywać kolejne dni pielgrzymowania.
    Dla grup kolumny bialskiej apel odbędzie się w kościele w Jeziorzanach, prowadzi Grupa 11, w Przytocznie - Grupa 12.
  10. Utrzymujemy zasadę, że po Apelu, odbywającym się w kościele, będzie udzielana Komunia Święta osobom, które w ciągu dnia skorzystały ze Spowiedzi Świętej. Będąc na kwaterach, zapraszajmy naszych Gospodarzy do uczestnictwa w Apelu i porannej Mszy Świętej.
  11. Pamiętajmy o podziękowaniach przez mikrofon w imieniu całej Grupy za otrzymane dary.
  12. Prosimy o poszanowanie ciszy nocnej, która obowiązuje od 2200 do pobudki. Jeśli sami nie możemy spać odmawiajmy szeptem różaniec, uszanujmy prawo innych do odpoczynku.
    Jutro:
    - kolumna siedlecka: wstanie: godz. 430, śniadanie i pakowanie bagaży
    Msza Święta w kościele w Żelechowie: godz. 600. Bezpośrednio po Mszy Świętej – wymarsz Grup, prowadzi Grupa 9a.
    - dla Grup w Jeziorzanach i w Przytocznie: wstanie: godz. 530, śniadanie, pakowanie bagaży;
    Msza Święta w Przytocznie i w Jeziorzanach: godz. 700. Bezpośrednio po Mszy Świętej – wymarsz Grup na trasę Pielgrzymki. Kolejność wg. wskazania służby przemarszu
    - dla Grup w Woli Gułowskiej: wstanie: godz. 430, śniadanie, pakowanie bagaży, Msza Święta w kościele o godz. 600.
  13. Dyżury:
    - liturgia – Grupa 9a, 10b, 14c, 15b;
    - Apel w Dęblinie – Grupa 1, 2, 3, 6
    Kolumna bialska - Apel – na polach namiotowych;
    - służba czystości – Grupa 2, 5; 12, 13 (po 2 osoby z grupy).
  14. Prosimy, by Kierowcy samochodów bagażowych w kolumnie siedleckiej wybrali drogę przez Gończyce lub Trojanów, zaś w kolumnie bialskiej - przez Moszczankę a nie wzdłuż idącej kolumny!
 

ROZWAŻANIE NA 4 VIII – JEZUS A ROKO JUBILEUSZOWY

Zapowiedzi mesjańskie starotestamentalnych proroków w pełni zrealizowały się w osobie Jezus Chrystusa. To właśnie On jest zapowiadanym przez Księgę Izajasza Sługa Pańskim i Mesjaszem. Prawda ta została wyraźnie zaakcentowana w Ewangelii wg św. Łukasza, gdzie mowa jest o tym, że Jezus, zaraz na początku publicznej działalności, przyszedł do swojego rodzinnego miasta, Nazaretu (Łk 4,16-30). Gdy nadszedł szabat udał się do miejscowej synagogi, by uczestniczyć w przewidzianej na ten dzień liturgii. Gdy podano Mu zwój Księgi Izajasza, przeczytał z niej fragment znany nam z wczorajszego rozważania: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski od Pana” (Łk 4,18-19; por. Iz 61,1n; 58,6).
Słowa proroka mówiące o Pomazańcu Bożym, który w mocy Ducha Pańskiego będzie obwoływał rok łaski od Pana, były szczególne nośne w I w. po Chr., kiedy to Żydzi przeżywali kolejny wiek niesprawiedliwości społecznej i wpływów obcej kultury. Od podboju Palestyny przez Aleksandra Wielkiego w IV w. przed Chr., zarówno w sferze kulturowej, jak i religijnej, szerzył się hellenizm, będący mozaiką elementów greckich i bliskowschodnich. Nawet chwilowy okres samodzielności za panowania Machabeuszy nie zatrzymał wpływów synkretycznych. Elity religijne i polityczne były zdeprawowane, koncentrowały się na zapewnieniu sobie przychylności kolejnych potęg podbijających Palestynę. Wewnątrz judaizmu powstawały kolejne ugrupowania (faryzeusze, saduceusze, esseńczycy, zeloci, ruchy apokaliptyczne itd.), które zwiększały fragmentację tożsamości narodowej i religijnej. Coraz większy był rozdział między bogatymi i biednymi. W takim kontekście słowa Izajasza nabierały dodatkowego znaczenia.
Nic zatem dziwnego, że jak i pisze Łukasz, po przeczytaniu przez Jezusa Izajaszowego fragmentu, oczy wszystkich zgromadzonych w nazareńskiej synagodze były w Nim utkwione (Łk 4,21). Jakież poruszenie musiały wywołać kolejne słowa, które wyszły z ust Jezusa: „Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli” (w.21). Możemy dopowiedzieć: Oto skończył się czas oczekiwania, czas cierpienia i niesprawiedliwości, nadszedł czas zbawczej interwencji ze strony Pana! Jezus nawiązując do Izajaszowego proroctwa i zawartych w nim jubileuszowych obrazów, uświadamia sobie współczesnym, że oto zaczęło się królowanie Boga. Nie będzie ono statycznym korzystaniem z władzy, jak to bywa w przypadku ziemskich władców, ale będzie pełnym dynamizmu zaangażowaniem się Boga w los człowieka. Starotestamentalny rok jubileuszowy, ze swymi ideałami równości, braterstwa, wolności i sprawiedliwości społecznej zapowiadał nadejście tego momentu.
Także w innych fragmentach ewangelicznych znajdujemy odniesienia do jubileuszowych pojęć i obrazów. Już na początku słynnego Kazania na Górze (Mt 5-7), będącego swoistą konstytucją życia w Chrystusie, Jezus wypowiada osiem błogosławieństw, w których mianem „błogosławionych/szczęśliwych” (gr. makarioi) określa tych, którzy się źle mają: „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni (…) Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami” (Mt 5,3-12). Ci wszyscy, którzy doświadczają różnego rodzaju braku, cierpienia, mimo wszystko mogą być nazwani błogosławionymi, gdyż to oni są pierwszymi beneficjentami zbawienia, które urzeczywistnia się w wydarzeniu Jezusa, w Jego czynach i słowach.
W innym miejscu tej samej Ewangelii, do Jezusa przychodzą uczniowie uwięzionego Jana Chrzciciela i wypytują Go o Jego mesjańska tożsamość: „Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?” (Mt 11,3). W odpowiedzi słyszą słowa Jezusa, które są echem prorockich zapowiedzi: „Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi” (Mt 11,4-6; por. Iz 26,29; 35,5n; 61,1). Jak widzimy, sam Jezus postrzegał swoją działalność jako wypełnienie się starotestamentalnych proroctw. W Jego słowach znajdujemy echo wcześniejszych zapowiedzi czasów mesjańskich, które miały charakteryzować się naprawą sytuacji zarówno pojedynczego człowieka, jak całej społeczności.
Jubileuszowe darowanie win swój najpełniejszy wyraz znajduje w odkupieńczej śmierci Jezusa, której sakramentalne owoce zostały przekazane uczniom i całemu Kościołowi podczas ostatniej wieczerzy: „A gdy oni jedli, Jezus wziął chleb i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał i dał uczniom, mówiąc: «Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje». Następnie wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, dał im, mówiąc: «Pijcie z niego wszyscy, bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów” (Mt 26,26-28). Jezus, który w trakcie swej publicznej działalności odpuszczał winy grzesznikom (np. Mk 2,1-12) umierając na krzyżu złożył ofiarę za grzechy całego świata. Fakt ten był jednym z głównych motywów przepowiadania pierwszych chrześcijan: „Chrystus umarł za nas, jako za grzeszników, w oznaczonym czasie, gdy jeszcze byliśmy bezsilni. A nawet za człowieka sprawiedliwego podejmuje się ktoś umrzeć tylko z największą trudnością. Chociaż może jeszcze za człowieka życzliwego odważyłby się ktoś ponieść śmierć. Bóg zaś okazuje nam swoją miłość właśnie przez to, że Chrystus umarł za nas, gdy byliśmy jeszcze grzesznikami. Tym bardziej więc będziemy przez Niego zachowani od karzącego gniewu, gdy teraz przez krew Jego zostaliśmy usprawiedliwieni” (Rz 5,6-9).
Misterium Paschalne Jezusa jest najpełniejszym wypełnieniem prawa roku jubileuszowego. Podziękuję dzisiaj Panu Bogu za 200 lat sprawowania liturgii paschalnej w naszej diecezji.


KONFERENCJA NA 4 VIII
DRAMAT PRATULINA – ETOS MĘŻCZYZNY
„Święci są po to, by nas mobilizować i zawstydzać” św. Jan Paweł II.
Na pielgrzymim szlaku przenieśmy się dziś do Pratulina. Znamy to miejsce. Pewnie tam wiele razy byliśmy. Tam żyli błogosławieni unici - męczennicy podlascy. Kim byli?
Chrystus założył Kościół, który był niszczony przez herezje i schizmy. W XI w. (1054 r.) doszło do podziału na Kościół wschodni – prawosławny i zachodni – rzymskokatolicki. Były podejmowane próby zjednoczenia wyznawców Chrystusa, ale dopiero Unia Brzeska w 1596 r. doprowadziła do jedności Kościoła prawosławnego na terenach Rzeczypospolitej z Kościołem katolickim. Członków tego Kościoła zaczęto powszechnie nazywać unitami lub grekokatolikami.
Unici przyjęli:
– prymat papieża
– katolickie dogmaty,
ale zachowywali:
– formy liturgiczne obrządku wschodniego
– język starocerkiewnosłowiański
– juliański kalendarz
– duchownych grekokatolickich nie obowiązywał celibat.
Popierana przez Rzym i Polskę unia spotykała się z ostrym sprzeciwem Rosji oraz prawosławnego patriarchatu moskiewskiego.
Największy rozkwit unii przypadł na przełom XVII/XVIII wieku. W poł. XVIII wieku na terenie Rzeczypospolitej mieszkało ponad 4,5 mln unitów (prawosławnych było w tym czasie ok. 5 mln). Kościół unicki ulegał stopniowym przeobrażeniom: w świątyniach pojawiły się organy, wprowadzono stacje Drogi Krzyżowej, godzinki i nabożeństwo różańcowe oraz wprowadzono język polski. Car zaczął niszczyć ten Kościół.
Już w 1867r. za nieprzyjęci prawosławia unici w Pratulinie płacili kontrybucje, niektórzy byli ciągani do więzień.
Chciano „na siłę” unitów uczynić wyznawcami religii cara. Wierni zdecydowanie sprzeciwiali się tym usiłowaniom. Doszło tu do otwartej i publicznej konfrontacji z Kutaninem, carskim naczelnikiem powiatu konstantynowskiego, który zażądał, aby unici przekazali swoją świątynię nowemu proboszczowi, wyznaczonemu przez władze rządowe. Lud nie godził się na rządowego proboszcza. Naczelnik dał kilka dni do namysłu.
Wrócił do Pratulina 24 stycznia 1874 r. z sotnią kozaków pod dowództwem pułkownika Steina, niemieckiego luteranina. Przy cerkiewce zebrała się prawie cała parafia. Naczelnik zażądał kluczy, by otworzyć cerkiew i wprowadzić nowego proboszcza, anty-unitę, ks. Leontyna Urbana. Zebranych straszył wojskiem, które ustawiono tuż za parkanem przykościelnym.
Nerwowe pertraktacje nie rozwiązały sprawy. „Panie naczelniku — powiedział Daniel Karmasz, jeden z autorytetów parafialnych, dziś błogosławiony Męczennik — gdyście zabierali nam organy zaręczałeś nam, że rząd nie ma zamiaru narzucać nam prawosławia. Powiedziałeś, że gdyby kto kiedy od nas lub od naszej cerkwi zażądał czegoś więcej, to wtedy możemy wszyscy, starzy i młodzi, wziąć kołki i za wieś przepędzić każdego, choćbyś ty sam był wtrącającym się do naszej wiary i cerkwi. Tyś sam więc nas nauczył i upoważnił, że dziś stoimy w obronie naszej cerkwi i wiary, gdy nam przez popa chcecie narzucić prawosławie a cerkiew świętą sprofanować. Dziś sądzisz, panie, swoją własną sprawę i swoje słowa. Nie wzięliśmy jednak kołków jakieś ty nam nakazał, wolimy stać i umrzeć bezbronni, przy świętym progu naszej cerkwi”.
Pułkownik Stein tymczasem wydał rozkazy i przegrupował żołnierzy. Ci ustawiali bagnety na karabinach, chcąc przemocą zająć unicką świątynię. Wśród jej obrońców byli dawni żołnierze z carskiej armii. Oni znali zasady wojskowego rzemiosła. Wiedzieli, że prawem jest zabroniona brutalność wojska. Dlatego Feliks Osypiuk, nie tak dawno jeszcze służący w armii cara, powiedział: „Wiemy, że według postanowienia carskiego nikogo bić nie wolno. Dlatego, jeśli napadać nas i bić będziecie, będziemy się bronić, czym kto może. Ale jeśli car upoważnił was do zabijania nas, lud gotowy jest zginąć za Boga i wiarę i nie cofnie się ani kroku przed śmiercią”. Wojsko jednak przekroczyło parkan i bijąc łudzi kolbami karabinów oraz kłując bagnetami torowało sobie drogę do cerkwi. Odpowiedzią na brutalność kozaków były rzucone kamienie i bojowo podniesione, znalezione w pobliżu, kołki.
Pułkownik Stein wycofał nieco poturbowanych żołnierzy. Rozkazał teraz rozwinąć sztandar wojskowy, nabić broń i zatrąbić „do ataku”. Uderzono w bębny. Padł rozkaz strzelania. Daniel Karmasz, który trzymał duży krzyż zawołał do współobrońców świątyni: „Odrzućcie wszystko, kołki i kamienie, pod kościół. To nie bitwa o kościół. To walka za wiarę i za Chrystusa!” Ktoś zaintonował pieśń: Kto się w opiekę… Padła komenda: ognia!
Padły strzały. Upadł zabity Wincenty Lewoniuk. Śmiertelnie został postrzelony Daniel Karmasz. Upadł na krzyż, który jeszcze przed chwilą trzymał wysoko nad głowami. Krzyż podniósł Ignacy Frańczuk z Derła, ale i on zaraz martwy osunął się na ziemię. Śmiertelna kula dosięgła 19-letniego Aniceta Hryciuka z Zaczepek, który przyniósł obrońcom jedzenie. Wychodząc z domu powiedział: „może i ja będę godny, że mnie zabiją”. Teraz leżał martwy. Jego martwe ciało podniósł z ziemi Filip Geryluk, sąsiad młodego męczennika, wołając do kozaków: „już narobiliście mięsa, możecie go mieć więcej, bo wszyscy jesteśmy gotowi umrzeć za naszą wiarę”. Za chwilę sam padł rażony kulą. Onufrego Wasyluka, który rok temu za 800 rubli został wykupiony od służby wojskowej, kula trafiła w głowę, rozrywając czaszkę. Świadkami jego śmierci była żona i matka, która opłakiwała swego syna. — „Matko, nie płaczcie swego syna jak ja nie płaczę straty męża — pocieszała synowa; wszak on ani za zbrodnię, ani za występek został zabity. Owszem, cieszmy się, że poległ za wiarę. O, gdybym ja była godna umrzeć z nim.” Od kul kozackich zginęło na miejscu dziewięciu unitów, czterech ciężko rannych umarło tej samej doby w domach.
Masakra zapewne trwałaby dłużej, gdyby nie wypadek postrzelenia żołnierza przez współ-atakującego kozaka. Przerwano więc ogień. Teraz żołnierze bez przeszkód dotarli do drzwi cerkwi, które otworzyli przy pomocy siekiery.
Do świątyni wprowadzono rządowego proboszcza. Tymczasem rozproszony lud zbierał swoich rannych, których było ok. 180 osób. Ciała zabitych zaś leżały na cmentarzu przez całą dobę. Potem pogrzebano je, bezładnie wrzucając do wspólnej mogiły, którą zrównano z ziemią, aby nie pozostawić żadnego śladu po pochówku. Miejscowi ludzie jednak dobrze zapamiętali to miejsce. Proces unickich Męczenników z Pratulina z 1874 roku rozpoczął się w roku 1918. Rozpoczął go pierwszy ordynariusz wskrzeszonej Diecezji Siedleckiej bp Henryk Przeździecki. W 1938 roku powołał Diecezjalny Trybunał Kanoniczny i mianował w Rzymie postulatorem tej sprawy franciszkanina o. Wojciecha Topolińskiego.
Proces kompletowania materiałów przerwała nagła śmierć bpa Przeździeckiego w 1939 roku. Śmierć ordynariusza i wybuch II wojny światowej oraz rządy komunistyczne w powojennej Polsce uniemożliwiły kontynuację kanonicznego dochodzenia. Zostało ono podjęte dopiero w 1964 roku przez biskupa Ignacego Świrskiego. Rok później przesłano do Rzymu, do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, całą dokumentację. Kongregacja po przestudiowaniu tego materiału uznała go za niewystarczający. Zażądała bardziej dokładnego opracowania, które by pełniej ukazało historyczne tło męczeństwa Unitów w Pratulinie. Chodziło głównie o dotarcie do urzędowych dokumentów przechowywanych w archiwach polskich i zagranicznych, zwłaszcza carskich i dyplomatycznych i wykazanie, że męczeństwo w Pratulinie było faktem natury religijnej, a nie skutkiem działań politycznych czy konsekwencją walk o charakterze narodowym.
Sprawa Męczenników z Pratulina została rozpatrzona przez Komisję teologów 26 stycznia 1996 r. Dali oni pozytywne oceny, wskazując, że męczeństwo Wincentego Lewoniuka i XII Towarzyszy jest faktem dokonanym z motywów nienawiści władzy carskiej do wiary katolickiej wyznawanej przez Unitów i ich stałości w obronie jedności Kościoła przez nieugięte trwanie przy Ojcu Świętym.
W dniu 24 czerwca 1996 r. odbyło się przed Papieżem czytanie przygotowanego przez Kongregację Spraw Kanonizacyjnych „Dekretu o męczeństwie Sług Bożych z Pratulina”. Papież Jan Paweł II ten Dekret zatwierdził. Dochodzenie beatyfikacyjne zostało w ten sposób oficjalnie zakończone.
Ojciec Święty wyznaczył termin beatyfikacji Sług Bożych Wincentego Lewoniuka i XII Towarzyszy na 6 października 1996 r. Był to dzień nawiązujący do daty ogłoszenia Unii Brzeskiej, która przed 400 laty dała początek Kościołowi unickiemu.
Papież wyznaczył jednocześnie daty liturgicznych wspomnień nowych Błogosławionych. Liturgiczne wspomnienie błogosławionego Wincentego Lewoniuka i 12 Towarzyszy zostało wyznaczone na dzień 23 stycznia. (por. ks. Kazimierz Matwiejuk „Błogosławieni Męczennicy z Pratulina”.
Przywołujemy te historie, by pokazać świętych ludzi z naszej podlaskiej ziemi, naszych praojców, którzy do nas przemawiają. Szczególnie do mężczyzn, gdyż męczennikami byli tylko mężczyźni. Dziś często mówimy o kryzysie ojcostwa, męskości. Dlatego od kilku lat w pierwszą niedzielę października spotykają się mężczyźni w Pratulinie, by od męczenników uczyć się życia. Nie ulega wątpliwości, że dzisiaj świat potrzebuje odnowy ojcostwa. Człowiek kształtuje się przez wychowanie i samowychowanie. Potrzebna jest dobra strategia wychowania do ojcostwa jako porywającego modelu mężczyzny-męża-ojca. Jak często mówi Jacek Pulikowski w przeszłości funkcjonował etos rycerski. Mężczyznę obowiązywały: honor, dzielność, szlachetność, prawość (także prawdomówność), bezwzględny szacunek, opiekuńczość, cześć, słowem rycerskość wobec kobiet (por. J. Pulikowski „Jak wygrać ojcostwo”). Później wzorem Polaka był patriota walczący o wolność z zaborcą, walczący z komunizmem. A dziś? Prawdziwy etos mężczyzny ojca nie istnieje. Jest mnóstwo cyników, brutalów, agresorów, bawi-damków, pleybojów, macho… Mężczyzna czuje się źle, gdy nie ojcuje. Kobieta spełnia się przez matkowanie. Nie chodzi tylko o dawanie biologicznego życia, ale o dawanie również duchowego życia np. w posłudze kapłańskiej.
Jakie są cechy dobrego ojca? Misja ojca została nakreślona już w raju, gdzie Adam otrzymał Eden, by nim zarządzał. Sam nie czuł się dobrze, potrzebował relacji z osobą dlatego Bóg dał mu Ewę by ją kochał i opiekował się nią. Kiedy pierwsi rodzice popełnili grzech pierworodny, Bóg w raju szukał Adama, gdyż to on miał czuwać przy Ewie. Nie ulega wątpliwości, że mężczyzna w rodzinie, w małżeństwie musi zrobić więcej. Tam gdzie to się dzieje rodziny kwitną, tam gdzie mężczyzna jest „popychadłem” tam jest źle.
Podstawą wszystkich cech dobrego ojca jest miłość i odpowiedzialność.
  1. Powinien posiadać hierarchę wartości: na pierwszym miejscu Bóg, dalej żona, dzieci i dopiero inni ludzie. Tego uczą nas Błogosławienie Unici z Pratulina.
Prawdziwy mężczyzna powinien siebie znać i akceptować, stale podejmować trud samowychowania, by siebie posiadać, a nie być niewolnikiem. Taka postawa pozwala być zdolnym do poświęceń, a tym samym do miłości a więc i odpowiedzialności. Przeszkodą w tym jest doświadczenie różnego rodzaju zniewoleń: komputer, świat cyber przestrzeni, różne używki, sex, wychowanie bez stresowe itd. Mężczyzna prawdziwy staje się opiekuńczy, cierpliwy i konsekwentny w dążeniu do celu, mający dystans do siebie
z poczuciem humoru. Za mało w Kościele przedstawiamy chrześcijaństwo jako wezwanie niosące w sobie ryzyko.
– Murrow pisze, że zapraszając mężczyzn do Kościoła, powinniśmy zadawać im pytanie: „czy ty się nadajesz, żeby być chrześcijaninem?”. A nie tylko: „przyjdź, zapraszamy, czekamy”. Zaproszenie do „męskiej” wiary powinno być w takim stylu, w jakim kiedyś pewien naukowiec zapraszał ochotników na wyprawę na biegun północny. Dał do gazety takie ogłoszenie: „Mężczyźni jako ochotnicy poszukiwani na niebezpieczną wyprawę. Niskie płace. Nieludzkie zimno, miesiące w ciemności, szczęśliwy powrót wątpliwy, możliwość zdobycia sławy i uznania, jeśli wyprawa się powiedzie”. Zgłosiło się 5 tysięcy mężczyzn. Chrześcijaństwo jest wyzwaniem, walką. Trzeba pokazywać Chrystusa jako mocnego mężczyznę, także inne postacie biblijne, jak prorocy czy król Dawid. Chrześcijaństwo jest bitwą. Nie na pięści, lecz duchową walką z siłami ciemności. Jeśli tak zaczynamy mówić, to wielu panów nagle odkrywa wiarę z zupełnie innej strony. (por. ks. P. Pawlukiewicz).
  1. Potrzebna jest dobra znajomość funkcji ojca. „Mężczyzna …powołany jest do zabezpieczenia równego rozwoju wszystkim członkom rodziny. Spełni to zadanie przez wielkoduszną odpowiedzialność za życie poczęte… troskliwe pełnienie obowiązku wychowania, prace która nigdy nie rozbija rodziny, ale utwierdza ja w spójności i stałości… dawania świadectwa dojrzałego życia” (por. Jan Paweł II, adhortacja Familiaris consortio). Powyższa myśl Papieża Rodziny pozwala zauważyć kolejne zadania mężczyzny.
- Jest on obrońcą życia ludzkiego. Dlaczego tak liczni ojcowie nie bronią swych dzieci, stając się agresorami? Przyjemność seksualna stała się dla nich ważniejsza od życia ich rodzonego, choć jeszcze nie narodzonego. Nie ulega wątpliwości, że raczej żadna kobieta nie zdecydowała by się na dokonanie aborcji gdyby miała przy sobie mężczyznę obrońcę życia. Mężczyźnie, który nie potrafi obronić swego poczętego dziecka nie wolno powierzyć jakiejkolwiek odpowiedzialności, a tym bardziej władzy (por. Pulikowski „Jak wygrać ojcostwo”.
- Troskliwy wychowawca (Tatuś). Zabezpieczenie równego rozwoju wszystkim członkom rodziny to troska o wzrost człowieczeństwa i zmierzanie do jedności z Bogiem, czyli świętości. Dziecko nie potrzebuje tatusia kumpla, ale mądrego przewodnika i wymagającego przyjaciela. Badania socjologiczne pokazują wyraźnie gdzie ojciec jest człowiekiem prawym, uczciwym i wierzącym wiara dzieci wzrasta nawet do 70 %, a kiedy tylko działa kochająca mama to wiara dzieci rośnie do 30 %. Dziecko buduje sobie obraz Boga na wzór własnego ojca i naśladuje go. Świadectwo życia jest drogocenne.
Pewien doświadczony ksiądz mawiał, że jeśli w jakiejś kościelnej grupie nie ma przynajmniej jednej trzeciej mężczyzn, to trzeba ją rozwiązać. Zdrowy duchowo mężczyzna lubi dominować, panować nad światem, a szczególnie w obecności kobiety. Mężczyzna czuje się świetnie, kiedy wyjaśnia kobiecie świat, wprowadza ją w swoją rzeczywistość. Natomiast religia stała się domeną kobiet, to często kobieta jest tu ekspertem i wszystkim dyryguje. Zabiera męża na pielgrzymkę, mówi mu: „tu jest droga krzyżowa”, „tu idź do spowiedzi”, „tu będziemy się modlić”, „to jest wspaniały ksiądz” itd. Mężczyzna jest wtedy grzecznym chłopcem, a kobieta prowadzi go przez świat religii jak za rączkę. Mężczyźni tego nie lubią. Wolą takie przestrzenie, gdzie oni pokazują swoją wiedzę, są przewodnikami, mistrzami dla swoich kobiet, od których pragną podziwu. I dlatego czasami z tego powodu manifestują swoją niechęć do spraw wiary.
Apostołowie pokłócili się o to, który z nich jest największy. Tak, i trzeba to powiedzieć otwarcie, że tęsknota mężczyzny do bycia wielkim nie jest grzechem. Bóg powiedział do Abrahama: „uczynię cię ojcem wielkiego narodu”, a Jezus powiedział do Apostołów rzecz szokującą, że kto w Niego wierzy, będzie dokonywał rzeczy jeszcze większych niż On sam. Jezus nie nakrzyczał na synów Zebedeusza za to, że chcieli zasiąść po Jego prawej i lewej stronie. Powiedział im tylko, że nie tędy droga. „Kto by między wami chciał stać się wielki, niech będzie waszym sługą”. To jest dramat, że wielu mężczyzn tego nie rozumie i czuje raczej, że Kościół chce uczynić ich słabeuszami. – Żeby nadstawić drugi policzek jak Jezus, czy jak święty Maksymilian Kolbe, trzeba być nieprawdopodobnym mocarzem duchowym. Trzeba wyjść od wielkości Jezusa. On był najtwardszym mężczyzną na ziemi, stoczył największą bitwę z całym piekłem i wszystkimi demonami. Nie zrobił tego siłą pięści, tylko siłą ducha. Kiedy mówił, to się dziwili, bo ich nauczał jak ten, który ma władzę, z mocą, inaczej niż uczeni w Piśmie. Trzeba mówić mężczyznom, że ich wielkością jest odnoszenie moralnych zwycięstw w każdej sytuacji. Panowie odchodzą od Kościoła bo myślą, że Kościół jest dla dzieci i kobiet, i tracą moc ducha. Wikłają się nierzadko w alkohol, erotomanię, stają się wiecznie smutni i rozdrażnieni. Kiedy są słabi, wtedy zaczynają krzyczeć na żonę, dzieci. Jezus miał emocje, ale nie przekrzykiwał nikogo. Nieraz Jego milczenie miało nieprawdopodobną siłę. Rzecz jest w odpowiednim rozumieniu „męskiej” wielkości. Jan Paweł II był mocarzem ducha. Może także dzięki temu, że wychowywał go ojciec. Dziś wychowanie jest w rękach kobiet. W obyczajowości żydowskiej jest tak, że powołaniem ojca było „odebrać” dziecko matce. Oczywiście „odebrać” w sensie przejąć wychowanie. U nas to się często nie dzieje. Mężczyźni wyłączają się z wychowania. O wiele łatwiej jest projektować urządzenia techniczne czy handlować nimi, niż porozmawiać z synem, czy przejść z nim Orlą Perć. Faceci często lepiej czują się w świecie rzeczy, wolą rozwiązywać techniczne, teoretyczne problemy, a od relacji osobowych, jeżeli się ich nie zmobilizuje i nie nauczy, chętnie uciekają. A wiara ojca jest zasadnicza dla wiary całej rodziny (por. ks. Pawlukiewicz).
- Zapewniający byt i bezpieczeństwo. Dramat bezrobocia jest śmiertelnym zagrożeniem dla ojcostwa. Znam takiego ojca, który oddawał krew za pieniądze, by uzupełnić dotkliwe braki w budżecie. Ojciec podobny jest do pelikana, który rozdziera sobie pierś, by nakarmić głodne pisklęta. Praca nigdy nie może rozbijać rodziny. Ojcu za zabezpieczenie godziwego funkcjonowania należy się szacunek i wdzięczność. Czasem prawdziwy podziw. Taka „zapłata” wystarczy prawdziwemu mężczyźnie. To jest zadanie żony
i dzieci. Nieustanne narzekanie w domu jest często przyczyną powstania nałogów i bardzo złej atmosfery. Drogie panie, kobiety, narzeczone, córki, doceniajcie, doceniajcie, doceniajcie swoich mężczyzn. Największym sukcesem życiowym mężczyzny winna być kariera męża i ojca wyrażająca się w dozgonnej miłości i wierności.
Co robić, żeby Kościół był bardziej atrakcyjny dla mężczyzn.
Nauczycielki mówią czasem do chłopców: „Widzicie, dziewczynki ładnie odrabiały lekcje w świetlicy, a wyście chodzili po dachach i drzewach”. Ale chłopiec musi chodzić po drzewach. Chłopcom nierzadko od dzieciństwa wmawia się, że są gorsi. Często odnosi się to do sfery erotyki. A to nie ich wina, że często przeżywają hormonalny huragan. Niekiedy to ciągłe mówienie „jesteś niegrzeczny” nieraz zostaje im na całe życie, tym bardziej jeśli zabrakło w dzieciństwie ojca. Więc trzeba wpierw pokazać mężczyźnie, że nie są takimi złymi ludźmi, jak im to niekiedy zakodowano, dodać im ducha. Musimy też pomyśleć o męskich wspólnotach. To się powolutku tworzy, księża trochę się tego obawiają, szukamy recepty, programu. Jest jedna taka znana mi wspólnota w Warszawie, modliłem się swego czasu z tymi panami. Modlitwa mężczyzn ma w sobie coś niesamowitego (z całym szacunkiem dla kobiet). Sami byliśmy zaskoczeni, że kiedy odmówiliśmy nieszpory, to w sercach coś nam się poruszyło. Pamiętam ten dreszcz, kiedy wieczorem w seminarium śpiewaliśmy „Bogurodzicę”. Odruchowo sprawdzałem, czy nie mam miecza u pasa (śmiech). Gdyby dzisiaj nauczyć mężczyzn śpiewać „Bogurodzicę”, to oni też mieliby łzy w oczach (por. ks. Pawlukiewicz).
Za mało przedstawiamy chrześcijaństwo jako wezwanie niosące w sobie ryzyko.
Murrow pisze, że zapraszając mężczyzn do Kościoła, powinniśmy zadawać im pytanie: „czy ty się nadajesz, żeby być chrześcijaninem?”. A nie tylko: „przyjdź, zapraszamy, czekamy”. Zaproszenie do „męskiej” wiary powinno być w takim stylu, w jakim kiedyś pewien naukowiec zapraszał ochotników na wyprawę na biegun północny. Dał do gazety takie ogłoszenie: „Mężczyźni jako ochotnicy poszukiwani na niebezpieczną wyprawę. Niskie płace. Nieludzkie zimno, miesiące w ciemności, szczęśliwy powrót wątpliwy, możliwość zdobycia sławy i uznania, jeśli wyprawa się powiedzie”. Zgłosiło się 5 tysięcy mężczyzn. Chrześcijaństwo jest wyzwaniem, walką. Trzeba pokazywać Chrystusa jako mocnego mężczyznę, także inne postacie biblijne, jak prorocy czy król Dawid. Chrześcijaństwo jest bitwą. Nie na pięści, lecz duchową walką z siłami ciemności. Jeśli tak zaczynamy mówić, to wielu panów nagle odkrywa wiarę z zupełnie innej strony (por. ks. Pawlukiewicz).
Wzorem prawdziwego mężczyzny jest św. Józef, który zdecydował się na trudne ojcostwo przez adopcję, szanując pragnienie Maryi w dziewiczym poświęcenia się włącznie Bogu. Ojcostwo jest służbą prowadzącą rodzinę ku Bogu i jest to zadanie całego życia. Dla ratowania świata konieczny jest powrót mężczyzny do roli ojca.
Błogosławieni Męczennicy Podlascy pomóżcie mężczyznom wypełnić dobrze ich misję ojcowania.
Módlmy się:
Wszechmogący wieczny Boże , Ty Błogosławionemu Wincentemu i Jego
Towarzyszom dałeś udział w męce Chrystusa,
spraw abyśmy wytrwale naśladowali ich męstwo w wyznawaniu wiary
katolickiej i w budowaniu jedności Kościoła.
Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen

(oprac. Ks. Jacek Sereda)

Kierownictwo


Trwa wysyłanie...
podpis:

komentarz:

Podziel się:
GG
sledzik
Facebook

Ważniejsze wiadomości:
Strona wykorzystuje pliki cookie do prawidłowego działania. W twojej przeglądarce możesz określić warunki przechowywania i dostępu do plików cookie.ok
banerbaner
img
Regulamin2007-03-15 10:20:40
img
ABC Pielgrzyma2012-07-31 21:21:49

Pozdrawiam Pielgrzymów z gr. 9a. Pamiętam w modlitwie :-) s. Iwetta(2017-08-10 22:39:12)

Pozdrowionka dla wszystkich pielgrzymów! Zapraszam na dobre jedzonko, w czasie postoju w Parafii Samsonów. :-) Madzia(2017-08-07 00:14:52)

Serdeczne pozdrowienia dla grupy 15 a w szczegolnosci dla mamy Ani brata tobiasza i Zdzislawa bardzo was kochamy. Trwajcie w drodze do Matki Bozej Dominika(2017-08-06 16:03:09)

Pozdrowienia dla grupy 9B! Trwajcie na drodze do naszej Matki :) Powodzenia :* Staszek(2017-08-05 10:10:39)

pozdrowienia dla grupy 10a, prosimy o modlitwę, aby znalazła się osoba grająca na gitarze ? Wik(2017-07-25 09:16:20)

Pozdrawiam grupe 14 C. PatniczkaZ14C(2017-07-05 14:38:04)

Ostatnie zdjęcia
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
Odwiedziło nas:
01263757
do wyjscia 38PPP:
timer