1 2016-08-06 22:25:59Pielgrzymowanie duchowe
CODZIENNY BIULETYN INFORMACYJNY
DLA PIELGRZYMÓW DUCHOWYCH
6 sierpnia 2016.

  Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
  1. Dzisiaj pokonujemy etap z Czarnolasu do Ciepielowa, pokonując 27 km i z Łagowa do Wielgiego, długości 31 km, przechodząc przez parafie Jasieniec Solecki oraz Zwoleń, gdzie znajduje się nekropolia rodu Kochanowskich. Grupy kolumny siedleckiej przechodzą przez Sycynę, miejsce związane również z autorem Trenów. Nocujemy w Ciepielowie, Wielgiem oraz w Gardzienicach. Dziękujemy Kochanym Parafianom z Ciepielowa i Wielgiego za bardzo życzliwe przyjęcie.
  2. Dziś święto Przemienienia Pańskiego. To okazja, aby zapytać siebie, zarówno pielgrzymując fizycznie jak i będąc Pielgrzymem Duchowym, czy już dokonała się moja przemiana? Czas przynagla nas do tego, aby nie zmarnować daru przeżywanych rekolekcji. Być miłosiernym to również korzystać z daru Miłosierdzia Bożego w sakramencie pokuty i pojednania. Najlepiej uczyć się, czym jest miłosierdzie u Samego Źródła.
  3. Kuchnia w Ciepielowie dowozi zupę na pola wszystkich Grup. Zapraszamy wszystkich chętnych na degustację, ale jest to możliwe na trasie po dołączeniu się do pielgrzymki…
  4. Przy Pielgrzymce działa Służba Zaopatrzenia, posiadająca niezbędne produkty żywnościowe, potrzebne na trasie Pielgrzymki.
  5. Korzystając z życzliwości ludzi spotykanych na naszej drodze, pamiętamy o nich i dziękujemy za otrzymywane poczęstunki, możliwość noclegu, okazane serce oraz o stałej modlitwie w intencji naszych dobroczyńców.
  6. Jutro:
    Wstanie: w Ciepielowie i Wielgiem: godz. 430. Msza Święta w kościele w Ciepielowie i Wielgiem: godz. 600,
    w Gardzienicach dla Grup 9 – wstanie o godz. 500, Msza Święta o godz. 630. Bezpośrednio po Mszy Świętej – wymarsz na szlak Pielgrzymki bo czeka nas droga do Jasieńca Iłżeckiego...
 
ROZMYŚLANIE 5
STARSZY BRAT
CZĘŚĆ III – Łk 15,25-32
Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: "Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego". Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: "Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę". Lecz on mu odpowiedział: "Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się".

* * *

Jak wspomnieliśmy, przypowieść z piętnastego rozdziału ewangelii wg św. Łukasza ma trzech bohaterów: tzn. ojca i dwóch synów. Dziś chcemy przyjrzeć się postawie i zachowaniu starszego syna, czyli tego, który teoretycznie zawsze był przy ojcu. Teoretycznie, gdyż jak pokaże analiza, wcale nie było tak do końca.
Czytając ewangelię spotykamy pierwszego, czyli starszego syna ojca, powracającego z pola. Zapewne tam pracował lub dokonywał oglądu całej sytuacji pracy, czyli troszczył się o to, aby to, co miało służyć dobru gospodarstwa, było faktycznie wykonywane. Pokazuje on w tej postawie człowieka zatroskanego o dobro majątku ojca, którego był dziedzicem i spadkobiercą. Pamiętając o odejściu młodszego brata z częścią należnego mu majątku, z resztą zdecydowanie mniejszego, niż przysługiwał jemu, jako pierworodnemu synowi, sądził, że to, czym się opiekuje całkowicie należy już tylko do niego. Według prawa syn pierworodny, jako będący pierwocinami sił ojca, miał prawo do podwójnej części dziedzictwa po swym ojcu. Zatem dwie trzecie całego majątku ojca przynależało właśnie do tego pierworodnego, starszego syna. Nie należy więc dziwić się postawie zatroskania o dobytek, gdyż w niedalekiej przyszłości, po śmierci ojca, przejdzie on całkowicie w jego posiadanie i w jego zarząd. Stanie się jego własnością.
Jego zdziwienie wywołane odgłosami muzyki oraz tańcami domowników nie powinno nas zaskakiwać. Oto na jego oczach dzieje się coś, co nie było planowane, co nie było z nim umówione, a więc budziło w nim pewien niepokój, brak całkowitej kontroli nad sprawami domu. Widzimy to wyraźnie, kiedy wczytujemy się w słowa: „Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć”. Dokładnie można powiedzieć – „próbował dowiedzieć się” co jest przyczyną takiej radości pośród domowników i sług. Nie wchodzi więc sam od razu w tłum bawiących się, ale z pewnego dystansu ogląda tę dziwną sytuację, dokonując namysłu nad jej genezą.
By pojąć ją bezbłędnie, przywołuje jednego ze sług, którego pyta o motywy tej radosnej uczty połączonej z zabawą. Ku wielkiemu zaskoczeniu, słyszy o powrocie swego brata: „Twój brat powrócił” oraz o reakcji ich ojca, wynikającej z tego faktu: „ a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego". Jakie reakcje obudziła w nim ta wiadomość? Otóż czytamy, że nie był nią zachwycony, ale „Na to rozgniewał się i nie chciał wejść”. Widzimy tu postawę zupełnie odmienną od zachowania rodzica. Ojciec bowiem wzruszył się na powrót syna i tymże powrotem się rozradował, natomiast syn pierworodny przeciwnie – okazał swoje oburzenie i niedowierzanie, że reakcja ojca była tak hojna wobec tego, który porzucając rodzinny dom, opuszczając ojca i rodzinę, uciekając od swych obowiązków i marnotrawiąc dobra wyniesione z domu, wraca do domu witany z honorami. Nie mieściło się to w jego umyśle. To jest moment na to, aby zapytać się siebie samego, jak ja odbieram powrót do wspólnoty Kościoła tych, których znam, jako „synów marnotrawnych”, którzy żyli wiele lat nie po bożemu, czyli porzucając modlitwę, sakramenty, moralne życie według Dekalogu? Czy kiedy widzę ich w kościele lub po spowiedzi świętej przystępujących do ołtarza i komunii świętej, czy nie rodzi ten obraz we mnie podobnego oburzenia? Czy nie stawiam sobie wtedy pytania: Jak on tak może? Taki grzesznik? Co myślę sobie wtedy o Bogu?
Postawa starszego syna, zamknięta na radość powrotu brata, okazała się nie tylko w tym, że nie wszedł we wspólnotę biesiadników, ale również tym, że czynił ojcu wyrzuty, kiedy ten wyszedł do niego, aby z nim pomówić i wytłumaczyć swą radość z odzyskania zagubionego syna. Widzimy tu szlachetną postawę ojca i jego otwartość na każde życie. Jak wyszedł na drogę po młodszego syna, tak teraz wychodzi, aby mówić ze swym pierworodnym i wprowadzić go we wspólnotę szczęścia.
Zamiast widoku radości, na twarzy syna widzi zazdrość i słyszy ją w jego głosie: „Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi.” Słowa te ukazują jednak równie niedojrzałą postawę pierworodnego. Owszem. Można pochwalić go za to, że zachowywał wolę swego ojca, ale traktował ją jako „rozkaz”. Entolen oznacza też przykazanie, czyli właśnie dobrą radę, wskazówkę, pewną rację, którą ojciec podaje synowi jako życiową mądrość. Tenże syn zachowuje ją, ale można powiedzieć, że nie stała się ona ciągle jego wewnętrzną wartością. Ciągle pozostaje jakby poza nim. Nie dokonał się proces tzw. interioryzacji, czyli przyjęcia za swoje tego, co otrzymałem od darczyńcy, w tym przypadku – od ojca.
Oznacza to, że zachowywane przykazania nie wynikały z powodu miłości do ojca, ale z ekonomicznego rozsądku, z zimnej kalkulacji możliwości zysków i strat. Z drugiej strony, wyrzut dotyczący braku urządzenia uczty dla przyjaciół, ze skromnym posiłkiem małego koźlęcia, a nie jak tu, z utuczonego cielęcia, mówi nam, że tenże syn nie potrafił korzystać z relacji do ojca i z majątku, który do niego przynależał. W pewien sposób oznacza to jego prawdziwe oblicze zamknięcia na relację z ojcem. Na poziomie uczuć i myślenia, nie jest on jedno z nim. To znaczy mimo, iż cały czas mieszka przy ojcu, dla niego pracuje, jest z nim pod jednym dachem, swoim sercem i rozumowaniem, nie jest z nim zjednoczony. Stanowią oni dla siebie ciągle dwa odmienne światy. Świat ojca, jest pełen miłosierdzia i troski o dobro każdego z synów, zaś świat starszego to wyrachowanie, zazdrość i brak chęci pojednania z nawróconym grzesznikiem, co wiązałoby się z przyjęciem go do domu.
Widzimy to dokładnie po skierowanych do ojca słowach: „Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę”. Zobaczmy, że syn pierworodny nie patrzy na tego, który powrócił, jak na swego brata, ale tylko jako na syna swego ojca: „ten syn twój”. Znaczy to, że z powodu jego odejścia z jedną trzecią majątku, został w jego głowie wykreślony z rodziny, pozbawiony wszelkich praw, został jakby zabity, przestał dla niego istnieć jako brat, nawet jako ten pogubiony czy może nawet głupi. Nie nazywa go swoim bratem, a tylko synem ojca, czyli nie utożsamia z nim wspólnego pochodzenia, wspólnej tożsamości i wspólnej godności. Ponadto, nie znając dokładnie historii jego życia, skoro nie szukał z nim kontaktu czy próby odnalezienia i sprowadzenia do domu, oskarża młodszego syna swego ojca o sprawy ciężkiej wagi: m. in. o cudzołóstwo, nie mając przecież pewności czy tak było na pewno, czy to ten grzech stał się przyczyną utraty majątku. Autor ewangelii zaznacza tylko, że syn marnotrawny żył rozrzutnie, a to nie jest jednoznaczne z płatnym cudzołóstwem. Drugi argument za biedą, to czas głodu, jaki zaczął panować w krainie, w której przyszło żyć marnotrawnemu. Wtedy pokarm drożeje, a gotówka na przeżycie szybko się rozpływa. Zatem nie mając pewnej wiedzy, konstruuje mocne oskarżenia wobec marnotrawnego.
Chcemy jednak skupić się tu na postawie ojca, który tłumaczy, że ważne jest to, by cieszyć się z grzesznika, który się nawraca; by okazać szczęście z powodu odzyskania tego, co mogło zginąć, wywołując tym ból serca ojca i ogromną rozpacz po stracie dziecka. W tym ujawnia się głęboka miłosierna miłość Boga Ojca względem każdego z nas, względem każdego grzesznika. A któż z nas nim nie jest?
Zauważmy raz jeszcze, że miłość Ojca nie kończy się tylko na przyjmowaniu syna marnotrawnego. Zobaczmy, że ojciec znowu wychodzi, po raz kolejny, aby wprowadzić na ucztę tego, który wydawał się być wierny, a on robi ojcu wyrzuty. Znaczy to, że zdejmuje swą maskę, pokazuje co siedzi w nim tak naprawdę. To może być obraz każdego z nas, obrażonego na powrót grzesznika do naszej wspólnoty. Obyśmy cieszyli się z Ojcem z powrotu zagubionego brata, a nie narzekali na swój los. Ojciec przypomina, że nasza stała relacja z nim czyni nas dziedzicami nieba i zaprasza do radości z tego powodu już tu, na ziemi, na uczcie Eucharystycznej, gdzie wybornym pokarmem – Barankiem, jest sam Jezus Chrystus.


POSTANOWIENIE DNIA:
Pomodlę się za siebie i za tych, którzy nie cieszą się z nawrócenia grzeszników: Ojcze nasz…

 

DZIEŃ II NOWENNY

Miłosierdzie drogą ku świętości”

„Witaj Królowo, Matko miłosierdzia […], Orędowniczko nasza […] Zwróć na nas swe miłosierne oczy, wypraszaj to, czego dzieci Twoje najbardziej potrzebują. Dla ubogich i cierpiących otwieraj serca zamożnych. Bezrobotnym daj spotkać pracodawcę. Wyrzuconym na bruk pomóż znaleźć dach nad głową. Rodzinom daj miłość, która pozwala przetrwać wszelkie trudności. Młodym pokazuj drogę i perspektywy na przyszłość. Dzieci otocz płaszczem swej opieki, aby nie uległy zgorszeniu. Wspólnoty zakonne ożywiaj Łąska wiary, nadziei i miłości. Kapłanów ucz naśladować Twojego Syna w oddawaniu co dnia życia za owce. Biskupom upraszaj światło Ducha Świętego, aby prowadzili ten Kościół jedną i prostą drogą do bram Królestw Twojego Syna […] Tobie zawierzam losy Kościoła; Tobie polecam mój naród; Tobie ufam i Tobie raz jeszcze wyznaję: Totus Tuus Maria. Totus Tuus.”.
AMEN


Z Dzienniczka św. Faustyny Kowalskiej:
Jezu, staram się o świętość, bo przez to będę pożyteczną Kościołowi. Robię ustawiczne wysiłki w cnocie, staram się wiernie naśladować Jezusa, a ten szereg codziennych cnót cichych, ukrytych, prawie niedostrzegalnych, ale spełnianych z wielką miłością, składam do skarbca Kościoła Bożego na korzyść wspólną dusz. Czuję wewnętrznie, jakobym miała odpowiedzialność za wszystkie dusze, czuję dobrze, że żyję nie tylko dla siebie, ale [dla] całego Kościoła”. (DZ. 1505).

Za przyczyną św. Faustyny powierzajmy miłosiernemu Bogu wszystkich, którzy zagubili w życiu właściwą drogę. Prośmy, by odnaleźli w swojej codzienności miejsce dla Pana Boga:

Ojcze nasz…, Zdrowaś Maryjo…, Chwała Ojcu… lub: KORONKA DO BOŻEGO MIŁOSIERDZIA

Módlmy się:
Boże, Ojcze miłosierny, który objawiłeś swoją miłość w Twoim Synu Jezusie Chrystusie, i wylałeś ją na nas w Duchu Świętym, Pocieszycielu, Tobie zawierzamy dziś losy świata i każdego człowieka. Pochyl się nad nami grzesznymi, ulecz naszą słabość, przezwycięż wszelkie zło, pozwól wszystkim mieszkańcom ziemi doświadczyć Twojego miłosierdzia, aby w Tobie, trójjedyny Boże, zawsze odnajdywali źródło nadziei. Ojcze przedwieczny, dla bolesnej męki i zmartwychwstania Twojego Syna, miej miłosierdzie dla nas i całego świata!
Amen.

(Nowenna opracowana przez Joannę Borowicz i ks. Andrzeja Biernata)


Trwa wysyłanie...
podpis:

komentarz:

Podziel się:
GG
sledzik
Facebook

Ważniejsze wiadomości:
Strona wykorzystuje pliki cookie do prawidłowego działania. W twojej przeglądarce możesz określić warunki przechowywania i dostępu do plików cookie.ok
banerbaner
img
Regulamin2007-03-15 10:20:40
img
ABC Pielgrzyma2012-07-31 21:21:49
Brak wiadomości z ostatnich 90 dni
Ostatnie zdjęcia
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
Odwiedziło nas:
01276839
do wyjscia 38PPP:
timer